artykuł w aktualizacji przepraszamy za niedogodności
Są w Brukseli miejsca, które mijasz bez mrugnięcia okiem. Chodnik, kawałek kanału, sznur aut na małej obwodnicy, park, w którym ktoś wyprowadza psa. A potem nagle dociera do ciebie, że właśnie tu wydarzyło się coś, co w XIX wieku brzmiało jak science fiction.
Bo to z okolic dzisiejszego Molenbeek / północno-zachodniej Brukseli, z dworca Bruxelles–Allée Verte (Groendreef) wyruszyły 5 maja 1835 roku pierwsze pociągi na europejskim kontynencie – trzy parowe składy, wiozące około 900 zaproszonych gości w 30 wagonach.
Ponad 900 osób przybyło na przystanek “Bruxelles-Allée Verte” by asystować przy uruchomieniu pierwszej linii kolejowej na kontynencie europejskim.
W podręcznikach często przewija się hasło „kolej w Anglii”, ale pierwsza linia kontynentalna wykorzystująca parowozy to właśnie odcinek Bruksela–Mechelen (Malines). Belgowie zrobili to szybko i odważnie: inauguracja odbyła się z pompą, a przejazd – jak na tamte czasy – był pokazem możliwości nowej technologii.
To był moment, który uruchomił efekt domina: era kolei parowej rozprzestrzeniła się po kontynencie, zmieniając transport, handel i tempo życia. I choć dziś mówimy o tym spokojnie, w 1835 roku musiało to brzmieć jak zapowiedź świata, który dopiero miał powstać
Tory dostarczyła firma Johna Cockerilla – brytyjskiego przedsiębiorcy i innowatora, który po przybyciu do Seraing w 1817 roku zrewolucjonizował przemysł belgijski, zakładając pierwszy na kontynencie europejskim zintegrowany kompleks przemysłowy. Obejmował on m.in. wielki piec do wytapiania surówki, odlewnie, kuźnie oraz walcownie. Jeszcze w tym samym roku warsztaty Cockerilla dostarczyły państwu belgijskiemu pierwszą lokomotywę zbudowaną na miejscu – „Le Belge” (grudzień 1835), podczas gdy lokomotywa użyta na inauguracji pochodziła z Wielkiej Brytanii.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Ut elit tellus, luctus nec ullamcorper mattis, pulvinar dapibus leo.